Napisał do mnie wczoraj, a właściwie to już dzisiaj, bo była pierwsza w nocy. Czekałam od niedzieli. Nie nie był zajęty, ani w podróży, miał tylko dużo różnych rzeczy do załatwienia. Na przykład spotkanie z prawnikiem w sprawie separacji. A poza tym jak mi minął dzień i myśli o mnie.
Separacja? Prawnik? Na pierwszym spotkaniu powiedział mi, że nie brał ślubu z matką swojego dziecka, a po jakimś czasie rozstali się. Ostatnio powiedział, że po prostu przestali się kochać.
Zapomniał tylko dodać, że są w separacji, a separacja kojarzy mi się ze ślubem.
Cóż: to wy mieliście rację, a ja jak zwykle mieliście rację. Nawet sobie nie mogę popłakać, bo czujna współlokatorka krąży.
Całe szczęście, że to nie zaszło za daleko…
Chcę do domu, do własnej kołdry, własnego kota i własnych czterech ścian…