Moja sytuacja zawodowa wygląda tak, że pojechałam na urlop, a po powrocie zgłosiłam, że jestem chora. Zrobiłam badania, które przed urlopem zlecił mi lekarz. Powiadomiłam też w piątek bezpośrednią przełożoną, że w najbliższym tygodniu nadal mnie nie będzie. Późnym dostałam wieczorem dostałam w nagrodę maila, że firma nie przedłuża ze mną umowy, ewentualnie szef jest otwarty na inną współpracę. Nie za bardzo rozumiem tego, bo skoro nie chcą mnie w jednej firmie, to co mi chcą zaproponować w innej? Wyczuwam tu haczyk, bo jak odpiszę, że jestem zainteresowania to będzie można podważyć moją chorobę.
Trochę się, że tak powiem, zdziwiłam obrotem sprawy, bo zastanawiałam się jak tu lojalnie dać znać, że raczej powinni kogoś na moje miejsce poszukać, bez mówienia wprost, że ja raczej nie wrócę. Myślałam, że się nie domyślą i będą w kłopocie. Cóż ja naiwna. Dadzą sobie radę beze mnie, nie jestem niezastapiona.
Na moje szczęście szef spóźnił się z tą informacją dokładnie o tydzień. Wg holenderskiego prawa pracy bowiem musi to zrobić miesiąc przed zakończeniem umowy. Wyczytałam, że w takiej sytuacji należy mi się odszkodowanie za ten tydzień. Plus odprawa. Wpadnie więc parę groszy. Nie zmienia się natomiast fakt, że mogę udać się na zasiłek chorobowy i zostać na nim nawet 2 lata. Nie planuję aż takiego długiego terminu, ale kto wie, co życie przyniesie… Muszę się przyznać, że wyczułam w dole brzucha spore zgrubienie i teraz zastanawiam się, czy to mięśniaki odrosły, czy to coś gorszego. Przyznałam się tylko kuzynce, poza tym nikt nie wie. Mam zamiar w poniedziałek zadzwonić do przychodni, może już są wyniki i umówić się na badania. obawiam się, że potrzebna będzie konsultacja ginekologiczna. Czyżby znowu operacja? Jeśli tak, to najlepiej jak najszybciej, aby mogła dojść do siebie i poszukać nowej pracy.
W każdym razie dobrze, że dostałam tę informację mailem, bo w razie czego mam na piśmie. Ściągnęłam sobie też wszystkie paski wypłaty. Muszę jeszcze poszukać umowy o pracę, choć tu może być kłopot, bo pracowałam 1,5 roku czyli powinnam mieć trzy 6-miesięczne, ale dostałam tylko dwie. O pierwszą się nie mogłam doprosić, wprawdzie w Holandii umowa ustna też obowiązuje, ale co na papierze to na papierze. To była jedna z czerwonych flag, które zignorowałam i przez to zmarnowałam 1,5 roku.
Cóż człowiek uczy się na błędach.