Spakowałam pierwszą walizkę. Akurat zmieściły się w niej cztery jesienno-zimowe kurtki i płaszcze oraz trzy pary grubszych butów. Coś czuję, że część rzeczy będę musiała wyrzucić, bo i tak nie używam, a tam się nie zmieszczę ze wszystkimi gadżetami, które nazbierałam od początku pobytu tutaj. To będzie dobra okazja, aby przewietrzyć trochę szafy.
Po drugie złożyłam CV do Randstad i oddzwonili do mnie po godzinie. Zaoferowali mi pracę… w pobliżu mojego hotelu, w firmie medialnej. Jakieś pakowanie i tego typu prace, stawka ciut większa, ale za to tylko 24 godziny tygodniowo. Od razu zaznaczyłam, że jestem zainteresowana pracą pełnowymiarową, jakieś szanse na to są. Jak nic innego się nie trafi to wezmę tę pracę, w międzyczasie będę oglądać się za inną albo dodatkową. Najważniejsze, że praca jest od poniedziałku do piątku, start 7 rano, czyli tak jak chciałam wieczory i weekendy wolne.
Jakoś nabrałam optymizmu i wierzę, że teraz nareszcie się wszystko ułoży…