Blokada

Mam wrażenie, że trochę się uodporniłam na te porażki miłosne, a może zobojętniałam? Bardziej chyba przeżywałam Daniela, ale może dlatego, że to dłużej trwało i było bardziej intensywne. Dzisiaj już nawet nie boli tak bardzo. Widać tak miało być. Napisałam mu dzisiaj ironicznie, że ja wierzyłam w to wszystko co do mnie mówił, w te wszystkie wyznania, że tęskni, myśli i mnie wszędzie znajdzie, a on tylko żartował. Że następnym razem nie będę wierzyć w te wszystkie męskie słodkie słówka. I go zablokowałam.


Tyle, że następnego razu nie będzie. Dostałam wyraźny znak z góry, że nie nadaję się do związków, wybieram nieodpowiednich facetów i nie umiem nimi pomiatać. Chyba by bardziej mnie docenili, gdybym była zimną suką, wredną zołzą i niedostępną księżniczką. Trudno: jestem miła i wrażliwa. Nie zmienię tego.

 

Jedyny stały mężczyzna w moim życiu to mój gospodarz. Z żoną spędził 43 lata. Niestety takich egzemplarzy już się nie produkuje…


Gdyby nie to, że mieszkam na pokoju wzięłabym sobie kota…Przynajmniej ktoś by mi mruczał do uszka.

Dodaj komentarz