Groźba podziałała i B wpłacił aż 50 euro w piątek rano. Reszta miała być po południu ale się nie doczekałam. Dostałam za to kolejne usprawiedliwienia, jaki to on biedaczek zajęty i dlatego nie miał czasu mi oddać. Dobre i te 50 euro, zawsze coś
Poza tym zaprosiłam koleżanki z hotelu na kolację, bo dziadek wyjechał gdzieś na weekend i miałam chatę wolną. Wprawdzie ostatnio była u mnie koleżanka, zjadłyśmy coś i posiedziałyśmy w salonie, ale to taka niekomfortowa sytuacja. Oczywiście nie przyszły, a dziś jedna dzwoniła, pewnie w hotelu było bardzo busy. Mogły napisać chociaż: tak będziemy, nie nie będziemy, bo ja zrobiłam zakupy i całkiem niepotrzebnie okazuje się. Nic się oczywiście nie zmarnuje, sałatkę zje dziadek jak wróci dzisiaj. Jednak to nie było nic przyjemnego tak być olaną. Ciekawe jakby to było w drugą stronę, jakby to ja nie przyszła i nie dała znać? Postanowiłam, że się obrażę, bo zwykle mówi,ę: rozumiem nic się nie stało, ok byłaś bardzo zmęczona i takie tam. Nawet na piwo z okazji moich imienin nie poszły, bo praca…ale wtedy przynajmniej uprzedziły wcześniej.
Doszłam do wniosku, że jak się sama nie szanujesz to inni cię nie szanują też.