Przedwczoraj miałam urodziny. Czterdzieste trzecie. Była bardzo przyjemna impreza w bardzo ograniczonym gronie, bo tamten pracuje, ten pracuje, a ten nie może. Nie miałam kaca, ani nie byłam specjalnie zmęczona, bo rozstałyśmy się przed 23, tylko że teraz gardło mnie boli, bo jednak drinki z lodem to nie jest dobry pomysł.
Na szczęście dzisiaj zaczynam 3-tygodniowy urlop, więc będę miałam czas się wykurować. W domu. Bez kota niestety, bo zdechł… Miałam w planach zrobić przez ten czas prawo jazdy, ale chyba nic z tego nie wyjdzie, bo nie bardzo mam kasę, a poza tym zanim załatwię te numerki, lekarzy i inne takie to minie połowa urlopu.
Będę miała czas przemyśleć swoje życie zawodowe i prywatne. Poszukać na spokojnie pracy tutaj. Albo w Polsce. Ciągle się zastanawiam, czy nie wrócić do Polski na stałe. Tu się bardzo przyjemnie żyje, ale to taki tymczas. Nic nie jest własne, wszystko tylko na pewien czas. Zarabiam w euro, ale pieniądze to nie wszystko, to jednak nie do końca jest mój kraj. W Polsce mam znajomych, przyjaciół, jakąś tam rodzinę i jestem u siebie.
Tu poznałam Marcela, ale powiedzmy sobie szczerze: spotkaliśmy się 3 razy. Wymieniliśmy dziesiątki wiadomości przez Tindera, rozmawialiśmy kilka razy. Nie wiem kiedy spotkamy się następnym razem, on nie proponuje, ja nie naciskam. Może już w ogóle? Zauważyłam, że uzupełnił swój profil na Tinderze o informacje, że pali i ma dziecko. Ja to już wiem, więc to informacja dla pozostałych użytkowników. Powiedział wprawdzie, że używa tej aplikacji już tylko po to, żeby pisać ze mną i patrzeć na moje zdjęcie, ale gdzieś w tyle zapaliła się mi lampka. Poza tym nawet jeśli przyjąć, że on mnie naprawdę lubi i teraz myśli tylko o mnie to, tak na odległość na dłuższą metę nie ma sensu.
Może jestem w gorącej wodzie kąpana i powinnam po prostu poczekać? Przecież on nie planował mnie, ma swoje poukładane życie zawodowe i prywatne, nie będzie ot tak rzucał wszystkiego tylko dla mnie. Może chce się upewnić, że to jest to? Żadne z nas nie ma nastu lat. Zapewnia mnie, że o mnie myśli, że tęskni, że chce się spotkać wkrótce. Jestem jedyną kobieta w jego głowie i takie tam. Nie mam powodu mu nie wierzyć.
Gdybym wróciła do Polski to z Marcelem na pewno by się urwało, a ja wróciłabym do punktu wyjścia: długów wprawdzie miej, ale znowu byłoby to mieszkanie z pijącym bratem, na wsi, gdzie wszyscy się znają i marna praca za marne grosze bez szans na rozwój. i ci polscy faceci… przepraszam, ale jesteście beznadziejni. Zbiorowo. Pojedyńcze przypadki może są inne, ale generalnie to polski facet nie jest specjalnie pociągający 😛