Ciężki ranek

Ranek miałam ciężki, obudziłam się jak zwykle po ósmej, ale mimo to byłam nadal zmęczona, bolała mnie głowa i wszystkie mięśnie. Dwa ibupromy, woda i jedna kawa dalej byłam w stanie jakoś funkcjonować. Czasami tak bywa, niby wczoraj nie były te pokoje jakoś specjalnie brudne, ani nie było ich bardzo dużo, ale byłam niewyspana po poprzedniej nocy i praca mnie dobiła. Wyglądałam i czułam się okropnie. Dzisiaj wolne, więc mam zamiar dojść do siebie, odpocząć, poleżeć i mieć siły na jutro.


Po tygodniu namyślania sama dzisiaj zaczepiłam pana B. na FB. Napisał do mnie, że to bardzo miła niespodzianka. Niejeden Daniel na świecie, nie będę się przejmować dupkiem. Z B. to tylko rozmowa, ale co tam 😉 Tylko nie wiem co robić z Vasilijem? Jak mu dać do zrozumienia, żeby mnie nie dotykał, bo sobie nie życzę? W sumie on miły jest, wczoraj nawet batonika dostałam od niego, ale oddałam, bo nie jem słodyczy. Tylko niech już mnie nie maca brrr Może mu po prostu przyleję? Albo poskarżę się w officie? Nie wiem co robić, pocieszające jest to, że on tak do wszystkich startuje. Nie jestem sama.


 

Postanowienie adwentowe

Postanowiłam, że w Adwencie nie będę jadła słodyczy i piła alkoholu. Z Marysią wypiłyśmy na ostatki czerwone winko, a u mnie z alkoholi został tylko spirytus salicylowy, więc o tę stronę byłam spokojna. Pojechałam do jednak do pracy, przed zmianą usiadłam sobie w kantynie, a tam na stole leżały takie pyszne ciastka… No i zjadłam ze trzy dopóki mi się nie przypomniało, że przecież Adwent i że miałam nie jeść. No trudno zacznę od jutra. Przyjechałam do domu, dojadłam trzy mini caramel biscuit, aby mi żadne zapasy nie zostały na pokuszenie, potem weszłam w Internet i okazało się, że Adwent zaczyna się dopiero 29 listopada. Chyba Ktoś nade mną czuwa, abym nie nagrzeszyła bardziej. Wystarczy, że do kościoła nie chodzę (chociaż są tu polskie msze), bo niedziele mam zazwyczaj pracujące. 


Na kantynie, tyle, że później już spotkałam za to pana B. Udał że mnie nie widzi i starannie bajerował jakąś lalkę z recepcji. Znaczy chyba to ja niegrzecznie się zachowałam, bo zobaczyłam koleżankę z pracy, też Polkę i najpierw się z nią radośnie przywitałam, dopiero potem zobaczyłam całą resztę towarzystwa, ukrytą za filarem. To ja powinnam chyba powiedzieć chyba mu cześć, ale jakoś niezręcznie mi go było potem odrywać od lalki 😉 Miałam jednak dziwne wrażenie, że jest zmieszany, choć on z tych co to nie dają po sobie poznać. Może powinnam go była zapytać jak się mu spało? Hehe

Kotek

Mam takiego dochodzącego kotka, którego dokarmiam. Zwykle dostaje jedzonko od strony salonu. Odkąd raz mu zapomniałam kupić puszeczki i wzgardził paluszkiem nierybnym teraz już stale pamiętam. No i wczoraj go spotkałam przed domem, znacznie wcześniej. Spojrzał na mnie tymi swoimi kocimi oczami i dostał puszeczkę. Wracam kilka godzin później i co widzę? O stałej porze siedzi przed salonem. Trudno, dałam jeszcze raz. Dzisiaj sytuacja się powtórzyła. Najpierw dostał od wejścia, a teraz siedzi sobie od strony salonu i też czeka.

Spryciarz 😉


Dobrze, że mam jakiegoś stałego wielbiciela 🙂

Black Friday

O tym, że mam wolny piątek wiedziałam już od tygodnia, bo grafiki u nas co tydzień są robione. Wprawdzie zawsze istnieje szansa, że do ciebie zadzwonią i cię wezwą, ale ostatnio u nas hotel nie jest pełen, więc jednak nie zadzwonili. Miałam więc wcześniej w planach udanie się na zakupy, bo z budżetu wychodził mi mały nadmiar pieniędzy do pilnego wydania. Trochę więc przypadkiem zbiegło się to z Black Friday. Pojechałam sobie rowerkiem do centrum, kupiłam buty, które i tak już oglądałam, a które były przecenione już trzeci raz. Ostatnia para w moim rozmiarze! Przy okazji za 10 euro kupiłam białą bluzkę, której normalnie bym nie kupiła, bo przecież jest dłuższa z tyłu i biała i taka, no nie moja. Ale moja nowa ja już wiedziała, że będzie mi w niej ładnie. Rękawiczki w Primarku to był zakup konieczny, bo mam tylko dwie rękawiczki, każda z innej pary, nie wiem gdzie podziały się ich drugie połówki? Perfumiki za 50 centów to taki drobiazg w stylu: nie potrzeba, ale zaszaleję. W sumie szaleństwo było ograniczone, ale może to dlatego, że nie miałam więcej kasy. A nie miałam więcej kasy, bo mi bank zablokował coś na jakąs dziwną loterię, na która się zapisałam, oczywiście przez pomyłkę. Złożyłam reklamację, pieniądze oddadzą, ale dopiero w poniedziałek. Przy okazji wypisałam się z tej loterii, tym razem użyłam googli do przetłumaczenia czego trzeba.

 

Nie było jakiś dzikich tłumów, ale to dlatego, że godzina była wczesnopopołudniowa i przeciętny Holender był w pracy. Sklepy tutaj w piątki są czynne do 21 (w inne dni do 18, poza spożywczymi czynnymi dłużej), więc dopiero potem zrobiło się szaleństwo zakupowe. 

 

Chyba wracam do normalności, bo był czas, że wyrzutem sumienia było kupienie najtańszego kremu do twarzy. Skoro mam długi… Długi są, ale już mniejsze. W tym roku udało mi się ich spłacić już około 20 tysięcy! Należy mi się chyba za to jakaś nagroda? A skoro mam chodzić na te randki, to musiałam kupić jakieś szpilki, bo naprawdę nie miałam żadnych odpowiednich butów.

 

Chociaż sądzę, że jakbym naprawdę się komuś spodobała to i jakbym przyszła w adidasach też byłby zachwycony 😉

 


Zaszczyt

Obudziłam się w nocy, bo strasznie gorąco było. Wiało i miałam okno zamknięte, a przyzwyczaiłam się spać przy otwartych, w dodatku wymieniali nam w tym roku piec i grzeje jak szalony. Zakręciłam kaloryfer, napiłam się wody i spojrzałam na mojego przyjaciela czyli telefon komórkowy. Weszłam na Facebooka, bo co by tu robić, jak się już obudziło po północy 😉 Zobaczyłam wiadomość od B. Powiem szczerze, że prędzej bym się spodziewała, że Brada Pita spotkam, a nie to, że B. do mnie napisze. Mam go w znajomych, bo go sama zaprosiłam, ale wśród znajomych na Fejsie ma się tak różne osoby… Mieszkaliśmy w jednym domku dopóki on nie podpisał kontraktu z hotelem i się nie wyprowadził na swoje z dwójką znajomych. Potem zdaje się z nimi, a zwłaszcza z nią wszedł w konflikt i mieszka teraz całkiem osobno. Pewny siebie, wysokie mniemanie o sobie, ale też ładnie zbudowany i głowę na karku ma. Oprócz pracy w hotelu ma tutaj własną firmę. I pisze do mnie: bezsenność? Nie spodziewałam się, że akurat z nim będę po nocach niezobowiązujące pogawędki urządzać. Jak odszedł z housekeepingu to czasami ledwo cześć powiedział. Chociaż muszę przyznać, że ostatnio co się spotkaliśmy przypadkiem to nawet fajnie się gadało, to naprawdę bardzo rozsądny facet. Oczywiście z  15 lat młodszy 😉 


Zaczął mi mówić, że odkąd sam mieszka to już by nie wrócił do naszego akademickiego trybu życia, że jak wraca do domu to go wita cisza i nikt mu nie zagląda do garnka i łóżka. Generalnie znaczy: sam jest. A jak zaproponowałam, że może by też poszedł spać to stwierdził, że sam nie lubi. Nie bardzo wiem, po co mi to wszystko mówił. W końcu nie jesteśmy jakoś specjalnie blisko, abym musiała wiedzieć, że jest sam i nie ma się do kogo przytulać nocami 😉

 

Chyba, że chce do mnie, ale akurat w to mi się nie bardzo chce wierzyć 😉 W każdym razie zaszczyt mnie spotkał nie lada ;)

Rower dobry na wszystko

Nie wierz nigdy prognozie pogody z internetu. Zgodnie z nią miało lać jak z cebra, przynajmniej rano. W związku z tym pojechałam do pracy autobusem, po raz pierwszy od bardzo bardzo dawna. Zwykle jeżdżę sobie 10 kilometrów do pracy rowerkiem. Może dlatego, że nastąpiło odstępstwo od zwyczajów to mój organizm się wyczerpał. Czuję się bowiem wyjątkowo zmęczona, rozbita, zniechęcona i żadne afirmacje mi nie pomogą uwierzyć, że jestem kochana, piękna czy wyjątkowa. Czuję się stara, brzydka, niekochana. Nic tylko zakopać się pod kocem co niniejszym robię od powrotu do domu.

 

Nie ma głupich: choćby nie wiem jak lało jutro jadę rowerem. Ranna przebieżka to na rozruch, popołudniowa na odstresowanie. Jestem już przyzwyczajona do każdej pogody, co mi przyszło do głowy z tym autobusem to nie wiem. 

 

Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że Daniel też jutro ma na rano i może uda się wracać razem. O ja głupia…

Nigdy przenigdy…

…nie spisuj na straty swojego smartfona tylko dlatego, że ci wpadł do wody i przestał działać. Może się okazać, że jednak to przyjaciółka miała rację i po 3 tygodniach leżenia w szafce dał się włączyć. Nigdy, przenigdy nie mów już, że masz pecha. To był po prostu wypadek. Telefon nabrał rozumu i wysechł. Może i z resztą spraw też się ułoży? Na przykład Daniel po tygodniach leżenia na boku, też nabierze rozumu? a jak nie, to przecież tylu facetów wokół 🙂

Bo w tym cały jest ambaras…

..aby dwoje chciało naraz…

 

Jak to jest, że jak chce jedno to nie chce drugie i jak zrobić, żeby spodobał mi się taki ktoś, komu też się podobam? Daniel mnie traktuje w sposób zdecydowanie obojętnie życzliwy. Ja ciągle nie mogę przestać o nim myśleć. Z kolei Mariusz sam mi dał swój numer telefonu, po czym natychmiast go zgubiłam, bo był na jakieś maleńkiej karteczce, wśród tysiąca innych w mojej kieszeni. Z tym, że Mariusz wcale mi się nie podoba, może nie jest jakiś bardzo odpychający, ale nie ciągnie mnie do niego. Do Daniel niestety ciągle mnie ciągnie. Historia z telefonem zdarzyła się jeszcze przed moim urlopem, ja wróciłam i wcale się nie wytłumaczyłam, że zgubiłam, itd i że miałam zamiar się odezwać. Albo Vasilij. Pomagał mi wózek pchać, dostałam od niego cukiereczków i miły był jak miód, z tym, że on z kolei strasznie łapiasty jest. Bez macania się nie obejdzie. Tutaj niestety nie jestem jakimś wyjątkiem, bo jak skonsultowałyśmy jego przypadek z dziewczynami to okazało się, że każda miała do czynienia z jego śliskimi mackami. Mariusz z kolei wiem, że próbował się umówić tego samego dnia z Joanną, więc wcale mi go nie żal. Nie wygląda też na jakiegoś strasznie przeze mnie zranionego.


Jak trafić na takiego, co ja bym go chciała i on by mnie chciał, choćby to miała być jedna szalona noc?

Kto pyta nie błądzi

Zadzwoniłam dzisiaj do agencji zapytać o ten ostatni pasek wypłat, z minusową kwotą. Okazało się, że ponieważ zapomniałam zgłosić, że wyjeżdżam na urlop to policzyli mi normalną kwotę za mieszkanie. Skorygują to do połowy stawki, a w dodatku wypłacą mi tzw. godziny urlopowe. Jestem więc uratowana! Oczywiście wypłacą dopiero w czwartek, ale to tylko trzy dni, jakoś przetrzymam.

 

Kto pyta nie błądzi!