Napisałam do znajomej, że zapisałam się na to mieszkanie socjalne i mam problem. Bo ona zapaliła się do pomysłu wspólnego mieszkania, choć nic takiego jej nie obiecywałam. Ona jednak musi zmienić mieszkanie, bo nie dogaduje się z dotychczasowymi współlokatorami i jakoś tak dodała dwa do dwóch. Lubię ją, powiedzmy nawet, że to przyjaciółka. Była ze mną, kiedy był Daniel i kiedy był Marcel. Ja ją z kolei wspierałam przy jej wielkiej miłości. Poznałyśmy się tutaj, nawet mieszkałyśmy kilka miesięcy razem. To osoba z rodzaju tych co o lubią robić wszystko razem. Szukam kursu holenderskiego? Pójdzie ze mną. Oczywiście to ja będę wszystko załatwiać, bo ona tylko po angielsku i to słabo. Jeśli chodzi o facetów to jednak jest bardziej zaawansowana, bo poderwała sobie już jakiegoś tubylca. Dla funu, jak mówi, bo ciągle wzdycha do poprzedniego…
Ja nie oceniam, niech tam się umawia z kim chce. Mieszkać jednak z nią nie chcę i to nie dlatego, że coś do niej mam. Wprost przeciwnie lubię ją. Co innego upijać się razem, czy gadać o facetach, co innego mieszkać. Ja już w sklepach widzę rzeczy, które by się nadawały do mojego przyszłego mieszkania. Czajnik. Komplet garnków. Ludzie sprzedają za bezcen całkiem nieużywane rzeczy na Marketplace. Nie kupuję, bo gdzie ja będę te garnki trzymać, choć przyznaję, że fajne bardzo. Już mam wizję, jak to mieszkanie urządzę. Standard holenderski na jedną osobę to salon plus sypialnia. Nawet jak dostanę z dwoma sypialniami, to ta druga byłaby gościnna. Na ogół jest kuchnia, ale nie ma podłóg. Żaden problem, jeden z moich klientów zajmuje się podłogami, może dostanę jakąś zniżkę. Kupi się łóżko, szafę i stół i na początek wystarczy. Pomaluję sobie ściany na ulubiony kolor. Kupię kwiatki. Adoptuję kota.
Rozmarzyłam się, ale jak dać znać koleżance, tak aby się nie obraziła? Już znalazła mieszkanie wspólne dla nas, ale… nie chcę na wolnym rynku. Za drogo, nie dostanę zasiłku. Za daleko, ja szukam u siebie, a ona takie by jej pasowało do pracy dojechać. Już urządzone, a ja chcę urządzić po swojemu. Itd mogłabym wymyślać.
A generalnie chodzi o to, że po raz pierwszy w moim 43-letnim życiu mieszkałabym sama. Sama, rozumiecie?
No to trudno, powiedz jej wprost ze nie planujesz współlokatorów i tyle. Po co ma
Snuć wizje, z których nic nie będzie. To ma być Twoje mieszkanie i już, a nie takie żeby jej bardziej pasowało.
PolubieniePolubienie
No to trudno, powiedz jej wprost ze nie planujesz współlokatorów i tyle. Po co ma
Snuć wizje, z których nic nie będzie. To ma być Twoje mieszkanie i już, a nie takie żeby jej bardziej pasowało.
PolubieniePolubienie
Przekonaj koleżankę, że robisz tylko przymiarki i na razie nie masz konkretnego planu, bo musisz oszczędzać 😉 albo wprost, że chcesz mieszkać sama, bo tak lubisz i juz:) własne mieszkanie to super sprawa!
PolubieniePolubienie
Poinformuj wprost, ze dziekujesz, ale wolisz sama:)
PolubieniePolubienie
Nic tak dobrze nie robi jak szczerość, byle taktownie. I wtedy się okaże, czy naprawdę jest twoją przyjaciółką.
PolubieniePolubienie