Fala upałów ledwo Holandię omiata. Bliskość morza powoduje, że wieje i nie jest aż tak bardzo gorąco. Upalnych tak naprawdę było tylko kilka dni, temperatura maksymalnie wynosiła 32 stopnie. Jeden dzień był fatalny, musiałam skrócić pracę u jednego klienta, bo z trudem to znosiłam. Poza tym nie jest źle.
Diety się trzymam, ale na siłownię jeszcze nie dotarłam. Mam zamiar wystartować od jutra, we wtorek jestem umówiona na trening z trenerem personalnym. W lodówce same zdrowe rzeczy, nie mieszczą mi się już na półkach. To jest ta słaba strona diet. Np dziś na lunch miałam sałatkę z połową gruszki. Co zrobić z drugą połową? Nie mam dzieci czy faceta, żeby ich namówić na zjedzenie resztek. Zrobiłoby się sałatkę z całą gruszką i ktoś by to na pewno zjadł. A tak nawet psa nie mam.
Na facetów w ogóle się nie nastawiam jakby ktoś pytał. Nie mówię, że nie, ale specjalnie nie szukam i nie zachęcam. I nie, nie wierzę już w to, że ktoś tam czeka za rogiem i poznam kogoś przypadkiem i to będzie to. Już 20 lat tak czekam na taki przypadek i same robaczywki się mi trafiają. Pamiętam taką lekcję religii, na której ksiądz powiedział, że są trzy rodzaje powołań. Do życia w kapłaństwie, do życia w rodzinie i do życia w samotności. Mi się trafiło to ostatnie i tak już musi widać być. Zostaje mi adoptować psa, żeby ktoś się cieszył na mój widok jak wracam z pracy. Taka karma mi się trafiła, trudno.