Wczoraj dla odmiany miałam sen telefoniczny. Śniło mi się, że zalałam i potłukłam swój telefon. Mam na tym tle traumę, bo utopiłam ze trzy telefony i staram się unikać kontaktów typu telefon-woda. Obudziłam się nad ranem, nie całkiem przytomna spojrzałam na aparat, aby sprawdzić godzinę tego neie daj Boże proroczego snu. Akurat włączyła się jakaś aktualizacja i kazało mi wpisać PIN. Nie całkiem przytomna wpisałam trzy razy źle i byłam smuszona wstać o czwartej rano w poszukiwaniu kodu PUK… Także ten, teges wyspana to ja raczej nie byłam.
Teraz siedzę z farbą na głowie, bo mam straszliwe odrosty. Normalnie to tragedia dla kobiey, ale ja mam siwe. Zaczęłam siwieć na studiach i od tego czasu nieustannie farbuję. Ostatnio robiłam to w domu, przed świętami, bo w domu dysponuję wanną, gdzie swobodnie mogę spłukać brunatne potoki mojej głowy. Dziadek ma tylko prysznic niestety. Do fryzjera nie poszłam, sama sobie ucięłam wczoraj grzywkę i wyglądam nieco jak średniowieczny paź, ale nie stać mnie na fryzjera. Nawet ta farba to luksus. B. ciągle mi wisi 260 euro i ciągle obiecuje, a to że wpłaci, a to że jutro, że już wysłał. Wkurzona napisałam mu wczoraj, że na tym biznesie nie dość, że się nie dorobiłam to straciłam. Niestety te 260 euro chyba trzeba uznać za bezpowrotnie przepadłe. Chyba żeby uznać, że to cena za naukę.
Kasa by mi się przydała, bo wszyscy wołają ode mnie pieniędzy: brat starszy, bo rura w łazience pękła. Brat młodszy, bo mu dziecko choruje. Bank jeden, pożyczka druga i trzecia, a jeszcze zalegam za ubezpieczenie holenderskie. Zapomniałaby o czynszu: zapłaciłam na razie połowę, ale dziadek jako jedyny wierzyciel sam takie rozwiązanie zaproponował. Z moich obliczeń wynika, że do marca jakoś się wygrzebię, w dodatku w dalszej perspektywie przysługuje mi zwrot podatku i dofinansowanie do ubezpieczenia (jakieś 1000 euro w sumie). Co zrobić jak wszyscy chcą na już?
Na 11 jadę na ekstra prasowanko do klienta w centrum. Przy okazji wstąpię do Dirka po flszkę, bo jutro Walentynki. Nie, nie będę się upijać z rozpaczy w samotności. Organizujemy z dziewczynami babskie Walentynki. W tym gronie pięciu bab tylko dwie wprawdzie to prawdziwe singielki, ale liczy się okazja do imprezy. Po tym wydarzeniu zamierzam gwałtownie rzucić alkohol. Skoro to odchudzanie mi tak dobrze idzie… Ostatnio majteczki mi spadają. Do dżinsów mogę ubrać pasek, co zrobić z rozciągniętymi gaciami?
Szanowna głowo, następnym razem poproszę o jakiś sen z brunetem.