W nawiązaniu do komentarza pod moim poprzednim wpisem chciałabym po krótce jak wygląda ubezpieczenie w Holandii. Po pierwsze ty sam sobie opłacasz ubezpieczenie zdrowotne. To wygląda trochę jak OC samochodu. Podstawowy zakres określa państwo, ale koszt zależy m.in od twojego wieku i tego co chcesz mieć zawarte. Dopłaca się za fizjoterapeutę, dentystę, okulary czy soczewki, środki antykoncepcyjne. Tu ciekawostka: środki antykoncepcyjne do 21 są opłacane przez państwo, a pigułka dzień po jest do kupienia w drogerii, bez wypełniania jakiś ankiet i tym podobnych.
Pracodawca opłaca cię fundusz emerytalny i dotyczy to także pracy przez agencję pracy tymczasowej. Poza tym za każdy rok pracy/pobytu w Holandii przysługuje ci państwowa emerytura w wysokości maksymalnie 1400 euro. Jeśli brakuje ci lat, dopłacana ci jest emerytura socjalna, ale przysługuje ci ona tylko w Holandii, jakbym wróciła do Polski to już nie. Dlatego niektórzy kombinują: oficjalnie są zameldowani i mieszkają, a nieoficjalnie wracają sobie do rodzinnego kraju.
Wiem, że to może brzmi dziwnie, ale mam opłacane podatki, bo normalnie się mogłam tu rozliczyć przez stronę i wiem, że jestem tak zgłoszona. Dostaję też informacje z funduszu emerytalnego, więc wiem, że jestem zgłoszona. Dostałam kilka (ale nie wszystkie) tzw. loonstrook czyli paski wypłaty. Tylko umowy na papierze nie i w związku z tym np o tym, że prawdopodobnie mam tylko 20 dni urlopu dowiedziałam się od moich kolegów z pracy…
O tym jednak następnym razem…
U mnie wszystko w porządku: pracuję, ciągle bez umowy i aż wstyd się przyznać. Płacą co miesiąc, ale dokumentu do ręki nie dostałam do tej pory. Najpierw było mówione, że coś tam trzeba zmienić i szef podpisze, ale minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Rozmawiałam z nim, babką od księgowości, moją bezpośrednią szefową i nadal nic. 11 maja upłynęło mi pół roku, miałam obiecaną stałą umowę, ale przestałam się dopominać. Zacznę się powoli rozglądać za nową pracą, od sierpnia, bo w lipcu jadę na urlop i nie chcę nowej pracy zaczynać od wolnego. Miałam nawet już jedną propozycję: dostałam wiadomość na Linkedin, czy nie byłabym zainteresowana pracą jako asystentka w biurze Action. Zależało im na kimś z językiem polskim. Nie wiem, czy bym dostała tę pracę, ale z żalem musiałam odmówić udziału w rekrutacji. W jedną stronę minimum 1,5 godziny…
Poszłam pocieszyć się do Lidla. Ja wiem, że zdrowe, normalne kobiety chodzą kupować buty albo do kosmetyczki, ale Lidl akurat był po drodze i mieści się w moim budżecie. Ciuchy i tak nie mieszczą mi się w szafie.
Wczoraj umyłam włosy. Zwykle robię to dwa razy w tygodniu, taka była sugestia fryzjera i okazało się, że to mi wystarcza.